Pewien Nadziany Kabaczek...

...czyli parę słów o nieuwadze i niegramotności. Kabaczek był pyszny, solidnie doprawiony, aromatyczny, ale zamiast przeciąć go wszerz, podzieliłam go na pół wzdłuż, skutkiem czego trzeba było skrócić czas pieczenia, a całe danie rozłaziło się na boki. Tylko co z tego? ;)

Składniki:
kabaczek,
mięso mielone (my użyliśmy kurczaka),
dużo pieczarek; oryginalny przepis mówi o 6-7 sporych, my dodaliśmy całe opakowanie,
2 średnie cebule,
dwie papryki,
2 ząbki czosnku,
jajo (opcjonalnie; może się okazać niepotrzebne - tak, jak u nas),
przyprawa do mięsa mielonego (zupełnie zbędna, polecamy zrezygnować z mieszanek w ogóle lub robić je samemu, ale to temat na osobną notkę),
sól, 
pieprz,
zioła prowansalskie, 
bazylia, 
oregano,
oliwa,
masło,
marchew,
ser żółty lub topiony.

Sos (nie robiliśmy go, rozcieńczony koncentrat pomidorowy i sos z duszenia warzyw dały radę):
2 łyżki koncentratu pomidorowego,
1,5 łyżki octu jabłkowego,
1,5 łyżki magi,
3 łyżki wody,
2 łyżki cukru.

Przygotowanie:
Kabaczka należy obrać, przeciąć, jako się rzekło, na pół i wydrążyć miąższ ze środka. Ma przypominać rurkę. Rurkę - nie łódkę! Posolić, popieprzyć (tylko solidnie) i wstawić do lodówki na czas przygotowania reszty składników. Pieczarki, cebulę, marchew i paprykę pokroić w kostkę; grzybki wrzucić na rozgrzane na patelni masło, poczekać aż puszczą sok, posolić, popieprzyć, dodać paprykę oraz marchewkę i dusić do miękkości. Odstawić do ostygnięcia. Rozgrzać oliwę i zezłocić cebulę, dolewając wody, zostawiając, by odparowała i ogólnie nie dopuszczając do przypalenia się warzywa. Dodać mięso i przyprawić ziołami prowansalskimi, bazylią, oregano, solą, pieprzem. Ostudzić. Mięso połączyć z warzywami (ale bez sosu z duszenia!); jeżeli farsz jest zbyt sypki - wbić jajko i dokładnie wymieszać. Kabaczka wyjąć na światło dzienne, nadziać, przykryć plastrami sera, ułożyć w naczyniu żaroodpornym, podlać sosem z pieczarek i papryki, a także wodą i zapiekać przez około godzinę w 180 stopniach. Po ok. 40 minutach polać kabaczka sosem pomidorowym lub samym koncentratem.

Zupełnie-Nie-Gazpacho...

...czyli krótka historyjka o przejściu od chłodnika do zupy na gorąco. O gazpacho myśleliśmy już od dłuższego czasu, zakładając, że kuchnia hiszpańska nie ma innego wyjścia i musi być smaczna zawsze. Jak się okazało - niekoniecznie, przynajmniej według mnie. Przepis polecił zmiksowanie pomidorów bez skóry, małej papryki, dwóch ogórków, oliwy, octu jabłkowego, paru przypraw i bazylii. Fuuuuu! Dominujący smak zupy był nawet całkiem niezły, kwaskowaty, ale tło pozostawiało wiele do życzenia, przynajmniej dla mnie. Strasznie surowe danie, do tego zimne; nie w moim stylu. Ponad kilogram pomidorów zamieniliśmy w krwawą pulpę, w związku z tym zupę trzeba było ratować.Przede wszystkim - wrzuciliśmy ją na ogień. Potem dodaliśmy cząstki ananasa i kumin. Nie mogę polecić tej indyjsko-hiszpańskiej kombinacji, chociaż według Rafy była pyszna.
Następnego dnia pokusiliśmy się o powtórkę. Wzięliśmy około siedmiu-dziewięciu pomidorów (nie skórowaliśmy ich), dwie małe cebule, dwa ząbki czosnku i oliwę, po czym przepuściliśmy przez mikser, tworząc bazę do indywidualnych wypadów. Moja wersja zawierała mocny dodatek - kawałek pokrojonego sera koziego. Rafał sypnął sobie sporą dawkę kuminu i z sera zrezygnował. Aha, zmielone warzywa należy przecedzić przez sito, żeby konsystencja dania stała się gładka.

Muffins rabarbarowe...

...czyli nasz (dotychczasowy) absolutny numer jeden, jeżeli mowa o babeczkach. Są przepyszne, słodkie, ale kwaskowate, z soczystymi kawałkami rabarbaru i orzechami włoskimi oraz aromatycznym cynamonem na wierzchu. Zniknęły w kilka minut.

Składniki*:
pół szklanki cukru, 
1/6 szklanki oleju,
jajko,
aromat waniliowy,
pół szklanki maślanki,
około 170 g rabarbaru,
pół szklanki pokrojonych łuskanych orzechów włoskich,
szklanka mąki pszennej, 
łyżeczka proszku do pieczenia 
pół łyżeczki sody.

Przygotowanie:
Cukier, jajo, aromat, olej i maślankę wymieszać w misie. Dodać pokrojony w kostkę rabarbar** i orzechy; potem stopniowo wsypywać składniki sypkie: mąkę, sodę, proszek do pieczenia. Mieszać krótko, przełożyć do foremek, posypać cynamonem (lub cukrem i cynamonem), piec 20-30 minut w 180-200 stopniach.

_____________________________________________________________________________________

*Na 8 dużych (z prawie pełnej foremki surowego ciasta) lub 16 małych (1/2-2/3 foremki) babeczek; trochę nie wiem, o co chodzi, bo oryginalnie ilości składników są dwa razy większe.
**Dla laików - rabarbar się obiera z tej zewnętrznej skórki.

Muffins z sezamem i szczypiorkiem...

...czyli pierwsze podejście do muffins, które nie zabijałyby słodyczą (niezależnie od tego, jak przyjemna to śmierć), a także debiut naszej nowej, silikonowej-formy-do-pieczenia-babeczek-która-jest-świetna. Muffins są bardzo smaczne, chociaż nie jestem przekonana, czy cukier wyszedł przepisowi na dobre; z dziennikarskiego obowiązku nie usuwam tego składnika z receptury, ale następnym razem prawdopodobnie go sobie darujemy* ;)


Składniki:
szklanka mąki pszennej,
szklanka mąki kukurydzianej,
pół łyżeczki sody oczyszczonej,
łyżeczka soli,
1/4 szklanki cukru,
6 łyżek masła,
pęczek szczypiorku,
jajo,
szklanka maślanki,
1/3 szklanki uprażonych na suchej patelni ziarenek sezamu,
2 łyżeczki proszku do pieczenia.


Przygotowanie:
Oba rodzaje mąki, proszek do pieczenia, sodę, cukier, sezam i sól wymieszać. Szczypiorek poszatkować i podsmażyć na dwóch łyżkach masła. Dodać pozostałe cztery łyżki i roztopić. Zdjąć z ognia. Do połączonych suchych składników dodać szklankę maślanki, lekko ubite jajo oraz szczypiorek z masłem. Wymieszać**, wypełnić foremki do 3/4 wysokości i piec przez 20 minut w 230 stopniach. Podawać ciepłe.

PS Mam słabość do takich 'śniadaniowych kolorów ziemi' na fotografiach jedzenia.
PPS To nie mleko, to maślanka.


___________________________________________________________________________

*Kto zresztą wie, co się będzie działo przy kolejnym gotowaniu? Mamy silny imperatyw udoskonalenia tego wypieku, a naszym celem jest stworzenie jakiegoś względnie lekkostrawnego substytutu czipsów, stąd przypuszczam, że będziemy eksperymentować z cebulką i papryką.
**Naczelna zasada, której trzeba się trzymać przy wypieku jakichkolwiek muffins mówi: ciasto mieszać dużą łyżką (absolutnie nie mikserem) do momentu połączenia się składników i ani chwili dłużej, w przeciwnym wypadku babeczki (podobno) będą twarde.

Tortille z mąki pszennej...

...czyli podrobiony Meksyk na całego. Połączyliśmy w końcu naszą miłość do tortilli i skłonność do robienia wszystkiego własnoręcznie, co ostatecznie wyszło nam na (bardzo) dobre. Całą inicjatywę poprzedziło niemalże-kupienie placków w Lidlu, ale w ostatniej chwili przypomnieliśmy sobie ( i całe szczęście!) moje ostatnie nimi zatrucie, a także ich skład.
Rzecz jasna, przejedliśmy się tym specyfikiem jak ostatnie świnie (dwa i pół placka na głowę w ramach 'testowania'. Tja, 'testowanie':

- Słuchaj - OMNOMNOM - nie sądzisz, że te tortille są ciut niedosmażone?
- Czekaj, już patrzę - OMNOMNOM - Nie no, z tej strony są spoko.
- O, to ja może ze złej strony jadłam? (OMNOMNOMNOM)
- Zobacz, a ten jakby grubszy...?
- OMNOMNOMNOMNOM.

No a potem, jak to w życiu bywa, jeszcze po trzy tortille z nadzieniem, ajjjjj! A miało być obiadu na dwa dni), ale kto by się tym przejmował. Zdjęć nie ma. Tortilla jaka jest - każdy widzi.


Składniki:
200g mąki pszennej,
łyżka masła,
łyżeczka soli,
1/4 litra wody.

Przygotowanie:
Wszystko wymieszać i zagnieść, coby miało konsystencję ciasta na makaron (znaczy do rąk się nie lepiło się), w razie potrzeby dodać więcej mąki lub wody. Zagnieść, rwać na kawałki i rozwałkowywać na bardzo cienkie placki. Wrzucać na rozgrzaną patelnię - ale, uwaga!  b e z   t ł u s z c z u  -  i smażyć po obu stronach, aż się zarumienią.

Małe mozzarelle z groszkiem i brokułami...

...czyli brylancik z nutką zawodu. Kuleczki sera były przepyszne, za to warzywa zawiodły na całej linii. Brokuły, nie wiedzieć czemu, zrobiły się po parzeniu bardzo gorzkie, a groszek konserwowy niestety nie sprostał zadaniu i nie był w stanie zastąpić świeżego - na co liczyliśmy. Krótko mówiąc - do powtórzenia albo modyfikacji.

Składniki:
300g małych kulek mozzarelli,
100g mrożonego groszku,
100g brokułów,
100g tartego parmezanu,
jedno jajo,
gałązka mięty,
gałązka bazylii,
szklanka bułki tartej,
cztery łyżki oliwy
sól,
pieprz.

Przygotowanie:
Groszek i brokuły ugotować na parze (15 minut); jajo roztrzepać widelcem i połączyć z parmezanem oraz z posiekanymi ziołami, doprawić pieprzem i solą wedle uznania. Wytaplać w serowo-jajecznym cieście kulki mozzarelli, a następnie obtoczyć je w bułce tartej. Smażyć na rozgrzanej oliwie. Po usmażeniu połączyć z warzywami i fertig.

Wieprzowina w imbirze...

...poezja. Co prawda dla mnie imbir był nieco za ostry, by zjeść całą jego porcję, ale aromat jaki nadał mięsu, to coś nie do opisania. Ciekawi mnie jedynie, jak różniłoby się to danie, gdybyśmy dodali groszku cukrowego, lecz i bez niego było pyszne.

Składniki:
20-30 g świeżego imbiru,
6 łyżek sosu sojowego,
6 łyżek wody,
100ml białego wina,
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej,
500g filetów wieprzowych (w naszej wersji zastąpiła je szynka wieprzowa),
150g marchewki,
100g groszku cukrowego (czyli takiego w strączkach; ale nie ma co się przejmować, zwyczajny mrożony także pasuje),
3 łyżki oliwy,
pół pęczka kolendry (my użyliśmy łyżki suszonej)
sól,
pieprz.

Przygotowanie:
Imbir obrać, pokroić w paski a następnie w kostkę, zmieszać z sosem sojowym, wodą, winem i mąką ziemniaczaną. Wieprzowinę pokroić w cienkie plastry (albo, tak naprawdę, w cokolwiek innego) i zamarynować w imbirowej mieszance. Marchewkę i groszek pokroić w słupki. Mięso wyjąć z marynaty, lekko odcedzić i wrzucić na oliwę rozgrzaną na patelni. Przysmażyć, aż będzie prawie gotowe, dodać marchew i groszek, podsmażyć jeszcze chwilę i wlać resztę sosu na patelnię. Smażyć, póty mięso nie dojdzie, a warzywa nie staną się miękkie. Na koniec doprawić kolendrą. Przepis wspomina jeszcze o soli i pieprzu, ale sos sojowy jako substytut przypraw naszym zdaniem zupełnie wystarczy. Przepis wyszperany na ugotuj.to, podobno dobrze smakuje z pieczywem typu ciabatta. Tego nie wiemy, możemy za to polecić kluski na parze* ;)

*Przy okazji przyznamy się do zbrodni - zamiast przygotować je samodzielnie, kupiliśmy ich garmażeryjne wydanie zdatne do podgrzewania w warunkach domowych. Magda Gessler płacze krwią. Wiemy, przepraszamy.